Kazanie na podstawie Psalmu 22

Kategoria: Opublikowano: 7 marca, 2019

Autor: Lars Tutt, kierownik wydziału finansowego Ewangelickiego Kościoła w Nadrenii
21.03.2017 Kościół Chrystusa w St. Tönis

Nabożeństwo pasyjne

Temat: „Bóle wzrastania”

Bóle wzrastania- niekonwencjonalny temat na czas Wielkiego Postu.
Męka Pańska, ból, to zawsze idzie w parze, ale wzrastanie?

Jako ojciec 9-6- letniego syna wiem wszakże, co znaczą bóle wzrastania: kładzie się wieczór kwękające dziecko do łóżka, którego boli kolano i ręka, a rano dziecko budzi się wesołe i wyższe pół centymetra.

Kiedy mnie zapytano, czy mógłbym się z tematem „Bóle wzrastania” zmierzyć, odpowiedziałem optymistycznie „tak” i tym zaczęło się moje rozmyślanie.
„Tato, nie mógłbyś choć raz w nabożeństwie opowiedzieć o klockach lego”, zapytał mój syn- ten, który przez noc urósł pół centymetra i który regularnie daje mi polecenia budowy różnych konstrukcji z klocków lego. Wraz z wiekiem, zadania te stają się coraz bardziej kompleksowe. Dom, auto są już dawno przeszłością, teraz na czasie są automaty z butelkami, kopalnie i roboty z wymyślonymi funkcjami. A ojciec oczywiście buduje! W obliczu różnorodności dzieł, nadchodzi kiedyś taki moment, kiedy brakuje jakiejś części, ponieważ ona jest już wbudowana gdzieś indziej.

Jest to na przykład małe, szare koło zębate z powyginanymi zębami. Ten element wykorzystaliśmy już na budowę cudownego traktora. Teraz trzeba będzie podjąć decyzję, czy poświęcić jeden model, by móc zbudować coś nowego?
Decyzja ta nie jest łatwa, ponieważ to, co już mamy, to znamy i to nam się przeważnie podoba.

To, co się właśnie buduje, to jest jeszcze tylko pomysł i czy ten pomysł na końcu się powiedzie, to jest niewiadoma.
Stworzyć coś nowego przy klockach lego, często znaczy- rozebrać coś już zbudowanego. Jest to czasem bolesne, ponieważ to, co musimy rozebrać, zainwestowało się dużo czasu i pracę.
Bóle wzrastana przy budowie z klocków lego?
Na końcu pozostaje odpowiedzieć na pytanie, czy perspektywa nowego jest wystarczająco kusząca, by wynagrodzić ból straty tego starego.

Także, w wielu innych powiązaniach występują też formy bólów wzrastania, które powstają, kiedy muszę zrezygnować z miłych przyzwyczajeń, czy bezpieczeństwa, aby umożliwić nastanie czegoś nowego. Czasami są to drobiazgi, czasami całkiem zasadnicze zmiany. Szczególnie rzucają się w oczy te ważne okresy życia: przejście z przedszkola do szkoły, który niesie ze sobą nowy porządek dla rodziny i zaburza dobrze zorganizowaną codzienność. Jest to też np. zmiana pracodawcy, który zachęca nowymi pomysłami, co oznacza pożegnanie z rutyną i bezpieczeństwem i wymaga gotowości do nauki, jak i odwagi do stworzenia czoła nowemu wyzwaniu. Jest to też przejście na emeryturę, które przynosi ze sobą wolny czas, którego wypełnienie może stać się prawdziwym wyzwaniem.
Także kroki pozwalają ludziom wzrastać, jednak nie pozostają bez bolesnych doświadczeń.

Także gospodarka zna ten fenomen. Austriacki ekonomista Joseph Schumpeter kierował się pojęciem twórczego niszczenia, a rozwój gospodarczy wyjaśniał przede wszystkim tym, że istniejące modele biznesu będą stawiane pod znakiem zapytania przez innowacyjnych wynalazców, którzy mają nadzieję wygrać dzięki swym nowościom.

Takie naciskane współzawodnictwo przez innowację nie jest wolne od bólu, ale przyśpiesza wzrost.
To jest budowa z klocków lego w wielkim stylu.

Zapewne zapytacie, co to wszystko ma wspólnego z czasem wielkopostnym?
Ani kreatywne budowanie z klocków lego, ani przełomowe okresy życia, czy też twórcze niszczenie pana Schumpetera, nie mają przecież chrześcijańskich związków!
Wszystkie jednak przykłady łączy to, że to, co powstaje, jako nowe, wymaga bolesnego pożegnania tego, co było do tej pory.
Przy tym stopień bólu nie jest zależny od tego, jak świadomie podjęta jest decyzja dla czegoś nowego.

Przy budowie z klocków lego, decyzja co do starego i nowego dzieła, leży kompletnie w moich rękach, a z każdym klockiem, z którym idea nowego pomysłu, nowej konstytucji, będzie bardziej widoczna, dręczy mnie uczucie, że coś za coś trzeba poświęcić.

Przy zmianie pracodawcy, może to już wyglądać inaczej. Decyzja na zmianę, nie musiała być wywołana chęcią na coś nowego, lecz została podjęta odgórnie. Ból zmiany może być odczuwalny, pomimo perspektywy wzrastania w nowym zadaniu.

Jeszcze ważniejszy może być wzrost gospodarczy spowodowany przez postęp techniczny- dla tego, którego produkty będą z rynku wypierane, ponieważ nie wytrzymają konkurencji.
Tu, łatwo można sobie wyobrazić, jak bolesny jest taki wzrost!

Jak to, zatem jest, jeśli nie chodzi tu o klocki lego, miejsce pracy, lecz o własne przeżycia?
Tym stwierdzeniem przybliżyliśmy się do historii Męki Pańskiej. Cierpienie Jezusa jest koniecznym warunkiem, by spełniła się obietnica wiecznego życia.
Jednak droga do tego jest prawdziwie bolesna.

Ilustrują to wyraźnie upokorzenia, które Jezus na drodze do ukrzyżowania musiał przeżyć, od wyśmiewania, aż do cierniowej korony. Cierpienie Syna Bożego, osiąga szczyt w pełnym rozpaczy krzyku: „Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił!”.
Do odczuwalnego, fizycznego bólu dochodzi jeszcze ból poczucia opuszczenia przez Boga.
W obliczu bólu, skazania na krzyż i grożącej śmierci, teraz zniknęło też zaufanie do niebieskiego Ojca.

W Psalmie 22, modlący się, z całą rozpaczą woła do nieba. Ten Psalm jest jak skarga Jezusa na krzyżu: „Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił? Daleko od mego Wybawcy słowa mojego jęku. Boże mój, wołam przez dzień, a nie odpowiadasz, wołam i nocą, a nie zaznaję pokoju”.
Czysta rozpacz!

Jednak, w 10 wersie Psalmu zmienia się nastrój modlącego. Skarga przeradza się w prośbę:
„Ty mnie zaiste wydobyłeś z matczynego łona… Ty jesteś moim Bogiem od łona mojej matki. Nie stój z dala ode mnie, bo klęska blisko, a nie ma wspomożyciela”.
Krucha nadzieja.

I błagająca prośba przeradza się wreszcie w pieśń pochwalną do Boga: „Będę głosił imię Twoje swoim braciom i chwalić Cię będę pośród zgromadzenia: Chwalcie Boga wy, co się go boicie, sławcie go, całe potomstwo Jakuba”.
Porywająca wdzięczność.

Widzimy tu zadziwiający rozwój, który w tym Psalmie się odzwierciedla. On pokazuje w sposób wywierający wrażenie, co może z bólu wzrosnąć. Psalm ten, tym samym jest wspaniałym świadectwem wiary i dodaje odwagi do małych i dużych wyzwań, które przynosi nam życie i które czasami sprawiają nam ból.

Potem, jeszcze jest tu Jezus i cud Nocy Wielkanocnej. Jezus, w śmierci wzrósł ponad siebie.
Jeden z fragmentów Biblii, który to szczególnie trafnie opisuje, znajduje się w 14 rozdziale Listu do Rzymian: „Po to bowiem Chrystus umarł i powrócił do życia, by zapanować, tak nad umarłymi, jak nad żywymi”.

Tak zatem, dzięki trudnemu tematowi „Bóle wzrastania”, udało się nam rozpoznać, że nawet sama śmierć, jako najbardziej bolesna, stawiająca pod znakiem zapytania życie- oznacza wzrost. Jezus wskazał nam drogę do tego. To zależy tylko od nas, czy my temu zaufamy, zawierzymy. To nie przychodzi zazwyczaj łatwo, mnie też! Pomocne tu może być to, że my z tym nie jesteśmy sami. Autor Psalmu odczuwał przecież to samo. On jest też najlepszym dowodem na to, że wszystkie zwątpienia można przezwyciężyć i można dać miejsce wielkanocnej nadziei: „Chwalcie Boga wy, co się go boicie, sławcie go, całe potomstwo Jakuba!”