Kazanie według Ewangelii św. Łukasza 12,15-21

Kategoria: Opublikowano: 25 kwietnia, 2018

Autor: Pastor Renate Zilian

Kościół  „Neanderkirche” w Düsseldorf

Niedziela święta plonów (dożynek) 2003

 

Droga wspólnoto,

Wszystko się udało: pole dobrze obrodziło!

Także i nasze pola wydały dobre plony- pomimo suszy. Owoców i warzyw mamy w obfitości, a to znaczy, dla nas: korzystne ceny. I mamy więcej ponad to, by przeżyć. Także atmosfera w świecie handlu i interesu się polepszyła. Dax (papiery wartościowe w Niemczech) chociaż wolno, ale idą w górę.

 

Tekst kazania to historia przypowieści opowiedziana przez Jezusa mówi o podwójnym zysku. Na początku czytamy: „pewnemu zamożnemu człowiekowi dobrze obrodziło pole”. Ktoś, kto i tak ma już więcej niż potrzebuje, zebrał teraz o wiele obficiej, niż oczekiwał. Komuś, komu i tak już dobrze się powodzi, będzie podarowane jeszcze więcej. To jest to błogosławieństwo, które towarzyszy pracy i które czasami jest szczególnie obfite. To jest dodatek do szczęścia.

Naraz niebo- bardzo kogoś zaskakuje. Nie tylko pogodą, ale i wydarzeniami w życiu: potrzebujemy tylko nadstawić ręce i tak wiele dobrego posypie się w dół, że my nie wiemy jak to uchwycić, nie mówiąc nawet jak to zatrzymać.

Przepełniony dar życia w naszych rękach. Większa suma pieniędzy, która likwiduje na lata troski egzystencjonalne, zdobyć pracę, która daje radość, do tego jeszcze zdrowie i sprawność fizyczna, dobre stosunki z ludźmi, które dodają nam siły i ogrzewają serce.  Wszystkie środki do życia!

 

I osobliwe, dziwne jest, że dokładnie wtedy przychodzi ta myśl, jak te dobra możemy zachować, jak to dobro zaoszczędzić na przyszłość, jak możemy je zakonserwować? Teraz narzuca się pytanie, co zrobię z tym całym dobrem? I pojawia się ja Fata Morgana myśl o zabezpieczeniu. Może przecież w przyszłości przyjdą gorsze czasy? Tak podpowiada nam nasze doświadczenie. Możliwy deficyt pojawia się na horyzoncie jak czarna dziura. W nowym zbiorze niemieckich żartów jest jeden, który brzmi tak:

„mówi jeden posiadacz akcji firmy Telekom do drugiego: „jak ci się dziś powodzi?” Ten odpowiada:

„lepiej niż jutro”.

 

Gdyby wiedzieli o tym ci drobni posiadacze kapitału, którzy nie są tak bogaci, którzy swoje ciężko zapracowane oszczędności włożyli na lokatę na późniejszy czas i marzyli o tym, że one będą wzrastać i dadzą im bezpieczeństwo. Taki myśli mają i ci bogaci jak i mniej bogaci. Nawiasem mówiąc nie chcę tu zacierać różnicy między bogatymi i biednymi w naszym społeczeństwie, gdzie niestety różnica ta będzie coraz ostrzejsza. A także te różnice między biednymi i bogatymi krajami i niesprawiedliwymi strukturami gospodarki.

 

Dzisiaj tu chodzi o własny dialog duszy, który każdemu z nas jest znany- obojętnie czy marzymy tylko o dobrach, czy też mamy je w ręku.

 

I tu rozgrywa się dialog z własną duszą:

„Chcę to zrobić: chcę moją o wiele za małą stodołę zburzyć”- greckie słowo „stodoła” oznacza zresztą „apteka”. Apteka jest to pomieszczenie, gdzie znajdują się pomocnicze i uzdrawiające środki.

Chcę tę za małą „aptekę” zburzyć i zbudować większe budynki, większy magazyn i w nim chce zebrać całe swoje ziarno i wszystkie moje dobra. Całe moje dobro. Chcę dobra zachować, zabezpieczyć na jutro i pojutrze. Zadbać o rodzinę, dobrze ulokować pieniądze. Zatroszczyć się o przyszłość!

Kto tak nie robi, jest głupcem, tak powiem.

Jest do tego wzorzec biblijny: Józef ze swoim zbiorem zapasów w Egipcie. Z nim Bóg pisze swoje błogosławione historie dalej. Nadejdzie czas, że tego bogatego w tej historii (i nie tylko) spotka zaszczyt, a nie będzie tylko krytykowany. To jest jego ziarno i jego zapasy. – Co w tym złego, ze on je zgromadził i kto mówi, że on dzięki temu nie zrobi też wiele dobrego?

 

Błąd musi leżeć gdzie indziej. Będzie trochę niejasne i podejrzane, to co mówi do swojej duszy:

„Droga duszo, ty masz zapasy na wiele lat; odpoczywaj, jedź i pij i niczego się nie lękaj!”

Tu chcę dokonać pochwały: „Droga duszo”. Kto tak czule mówi do siebie samego? Kto słucha swojej duszy i wie czego ona potrzebuje, czego jej brakuje, jakie są jej wymagania i życzenia. Dokąd dąży, czy cierpi, za czym tęskni?

Dusza w biblijnym języku jest najskrytszym pragnieniem życia i spełnienia marzeń. Jezus przestrzega przed chciwością, ale zna też potrzeby naszej duszy. On zna nasze pragnienie życia, spokoju i tęsknoty! Zna też miejsce po drugiej stronie egzystencjalnej walki i codziennych utrapień.

 

To życzenie nie jest złe!

Tu jest błąd w myśleniu, pułapka, w której plącze się dusza. To pozorne  zabezpieczenie, by mieć więcej i jeszcze więcej, by czuć się bezpiecznie, tym samym w przyszłości osiągnie się spokój, którego właśnie dusza szuka.

„Ty głupcze! Tej nocy jeszcze zażądają twojej duszy od ciebie; komu więc przypadnie to, coś przygotował?”

Straszne zdanie, okropne, szokujące i obce!

To brzmi okropnie dla kogoś, kto będzie wyrwany z marzeń, z iluzji.

 

My słuchający tego nie powinniśmy się bać. Ten szok powinien nas obudzić. Gałęź zabezpieczenia będzie ścięta przed naszymi oczami, ale wtedy właśnie powinny nam urosnąć skrzydła.

Tak jam młode ptaki strącone z gniazda, dopiero wtedy odkrywają, że mogą latać.

„Przypatrzcie się ptakom w powietrzu: nie sieją ani nie zbierają do spiżarni, a Ojciec wasz niebieski żywi je. Czyż wy nie jesteście ważniejsi niż one?” (ewangelia św. Mateusza 6,26). To mówi Jezus troszczącym się w kazaniu na górze i ten fragment jest podstawą tekstu drugiej części naszej kantaty, która nawołuje do ufności.

 

Powinniśmy odkryć i znowu na nowo odkrywać szarooki horyzont wierności Boga. Jego troski o nas, która się otwiera po drugiej stronie naszego samozabezpieczenia. On troszczy się o nas nie tylko w złych czasach, ale także i w dobrych.

 

To możemy jednak tylko odkryć w wolnym locie, w wolnym locie zaufania Bogu. Temu Bogu, który wie czego my potrzebujemy, za czym tęsknimy i który wciąż w cudowny sposób gotowy jest nam pomagać.

Ten tekst naszej kantaty, który nastąpi jest dalszą interpretacją:

 

„Trzymam się Go z dziecięcą ufnością

I biorę z wdzięcznością co On mi wyznacza,

tak więc, nigdy nie pozostanę bez pomocy

I Jego wsparcia.

Nie pomogą zmartwienia, na nic trudy,

które przejmuje moje słabe serce,

jeśli ten obfity w łaski Bóg te troski przejmie,

wtedy wiem, że On mi także przeznaczy moją część”.

 

„Bogatym być w więźi z Bogiem”

Być w dobrym związku z tym wiecznie bogatym Bogiem, który nasze troski uczynił swoimi osobistymi sprawami, które są dla niego ważne, uczynił je sprawą swojego serca. To jest ten szeroki horyzont, w którym będziemy uwolnieni z naszych trosk i kłopotów.

On, nasz Bóg sprawia, że Fata Morgana, która powstaje z niezaspokojonego pragnienia życia -znika.

Wtedy dopiero właściwie widzimy. Widzimy, jak wiele mamy powodów, by dziękować. Jak obficie jesteśmy obdarowani.

Nieskończenie obficie i bogato.

 

Amen.