Czas na nowy kierunek, nową orientację

Kategoria: Opublikowano: 14 marca, 2021

Autor: Siostra Veronica Krienen/ Bonn 09.10.2016
Przemyślenia na podstawie fragmentu z Ewangelii św. Łukasza

Ewangelia wg. św. Łukasza 17, 11- 19:
Zmierzając do Jerozolimy przechodził przez pogranicze Samarii i Galilei. Gdy wchodzili do pewnej wsi, wyszło naprzeciw Niego dziesięciu trędowatych. Zatrzymali się z daleka i głośno zawołali: „Jezusie, Mistrzu, ulituj się nad nami!” Na ich widok rzekł do nich: „Idźcie, pokażcie się kapłanom!” A gdy szli, zostali oczyszczeni. Wtedy jeden z nich widząc, że jest uzdrowiony, wrócił chwaląc Boga donośnym głosem, upadł na twarz do nóg Jego i dziękował Mu. A był to Samarytanin. Jezus zaś rzekł: „Czy nie dziesięciu zostało oczyszczonych? Gdzie jest dziewięciu? Żaden się nie znalazł, który by wrócił i oddał chwałę Bogu, tylko ten cudzoziemiec”.  Do niego zaś rzekł: „Wstań, idź, twoja wiara cię uzdrowiła”.

Jezus w dzisiejszej Ewangelii uzdrawia dziesięciu, ale tylko jeden z nich wraca i chwali Boga. Czy my też dziękujemy Bogu za jeden z dziesięciu przypadków? Siostra Veronica Krienen interpretuje teks dzisiejszej Ewangelii.

Każdego dnia ciągle czegoś dokonuję, organizuję, kupuję- tylko tego szczególnego, osobliwego, sama nie mogę zrobić. Nie mogę sobie ostatecznie dodać zdrowia, nie mogę wypracować tego, by być kochaną, nie mogę wymusić przebaczenia, nie mogę sama wywołać czułości, albo przyjaźni.

Trędowaci z dzisiejszej Ewangelii, przeżyli to o wiele bardziej ekstremalnie. Ta podstępna choroba usunęła ich ze społeczeństwa, oni nie mieli już żadnej życiowej podstawy, mogli tylko z „odległości” oglądać własną rodzinę, w beznadziejności nic nie mogli zrobić. Potem, nagle, nieoczekiwanie: „Zostali oczyszczeni”- otrzymali nową szansę, nowe szczęście, nowe życie.
Takie pełne dramatu uzdrowienia nie należą do mojego codziennego repertuaru… Pomimo tego: Jeśli po upadku ze schodów nic się nie stało, kiedy mogłam odetchnąć pełną piersią, ponieważ pogodziłam się z kimś, kiedy jestem zachwycona, ponieważ ktoś powiedział, że mnie lubi- to jest czysty dar, dosłownie niezasłużony dar, ponieważ nie jest do zasłużenia.

Czy też to znacie? Takie przeżycia często wchodzą w pamięć i o nich opowiadam. Wydaje mi się, że one będą dopiero właściwe, jeśli ja je wykorzystam i je docenię.

Wielki dar za chmury
Wielkie dzięki za nastrojony fortepian
i, dlaczego nie, za ciepłe zimowe kozaki.
Wielkie dzięki za mój szczególny umysł

I za wszystkie inne ukryte organy,
za powietrze i naturalnie za Bordeaux.

Ten wiersz Hansa Magnusa Enzensbergera, jest jak dziękczynna modlitwa- także, jeśli odbiorca jest nieznany. Odczuwam to, jako przywilej mojej wiary: Ja znam kierunek, mam adres dla mojego podziękowania- i też dla moich skarg i zażaleń, płaczu i złości.
Tu, poeta Dante Gabriel Rossetti miał rację, kiedy powiedział: „Najgorszym momentem dla ateistów jest ten, kiedy oni są wdzięczni i nie mają nikogo, by mu podziękować”.

Ten trędowaty z Ewangelii to odnalazł i zrozumiał. On nie przeszedł do porządku dziennego, on jest świadomy, komu zawdzięcza swoje uzdrowienie i znajduje słowa i gesty dla swojej wdzięczności. Dosyć często o tym zapominam- być może nawet o dziewięciu na dziesięć przypadków! Życie tak szybko biegnie, a ja zapominam, aby zatrzymać się i swoje doświadczenia odnieść do Boga…

W dzisiejszej Ewangelii, dwa razy chodzi o nawrócenie. Tak, to jest zatrzymanie się, rzeczywisty nowy krok w nowym kierunku, aby przypomnieć, komu siebie zawdzięczam. Jezusowi brakowało czegoś-, kiedy ci inni, tych dziewięciu nie przyszło- także i mnie, bez wdzięczności, będzie czegoś brakował- być może nie dzisiaj, czy jutro, ale na dłuższą metę!

I, bym nie zapomniał,
na początku i na końcu
i te parę minut międzyczasie
o żarliwym podziękowaniu!

Autorka:
Siostra Veronica Krienen, jest benedyktynką i mieszka w Kolonii.
Jest też psychologiem i pracuje w domu rekolekcyjnym Edith- Stein. Uczestniczy w kształceniu przyszłych sióstr zakonnych.